W branży widać wiosnę. Reklama częściej wychodzi na zewnątrz. Pojawiły się interesujące kampanie: od
wielkoformatowej Nivei, gdzie rozwiązano problem techniczny metalicznego połysku pojemnika dzięki specjalnej satynowej powłoce, przez
pulsujące serca Milki na przystankach, po
zakładanie masek chirurgicznych warszawskim pomnikom w promocji płyty.
To jeszcze nie wszystko.
Pary hostess nakłaniały przechodniów do dokonania napadu na punkty sprzedaży Play, a
Metro przed Walentynkami chce opublikować życzeni! a słane SMS-ami. Nie wyda jednak „różowej księgi”, a tylko kilka stron najciekawszych życzeń – resztę umieści w Sieci.
I to nie wszystko.
Rada Etyki PR zajęła stanowisko w sprawie komentarzy Adama Łaszyna do kampanii PO, w której zresztą brał udział. Nie dopatrzyła się naruszenia norm etycznych PR, natomiast jego postępowanie zdaniem Rady powinno stać się zaczynem dyskusji na temat granic lojalności specjalisty wobec klienta.
Jeśli już jesteśmy przy wartościach, warto wspomnieć o przyznanych przez Marketingsportowy.pl
Antynagrodach Marketingu Sportowego 2007. Polecam
komentarz do nich na naszym blogu.
Agencja Symetria zaś opublikowała
dwudziestoośmiostronicowy raport na temat za leżności między użytecznością a popularnością serwisów informacyjnych. Przy czym niestety nie chodzi o jakość informacji zamieszczanych w serwisach, a o webusability.
Skoro jesteśmy przy serwisach internetowych, właśnie oficjalnie w Sieci pojawił się
serwis wydawnictwa Egmont na temat marketingu skierowanego do dzieci. Warto się zapoznać, zwłaszcza że będą tam dostępne raporty firm zewnętrznych przygotowywane specjalnie na potrzeby tego serwisu. No i po twórcach i partnerach serwisu można się spodziewać większego nacisku na marketing bezpośredni.
Jak jedna jaskółka nie stanowi wiosny, tak nawet kilka spektakularnych akcji nastawionych na przechodniów o wiośnie również nie świadczy. Jednak jeśli chodzi o wartości, dane z raportów i wiedzę, dobrze byłoby, aby stanowiły zaczyn dyskusji, żeby polski marketing nie przechodził nad nim! i bezmyślnie do porządku dziennego, ale oddał się nieco autorefleksji. Oczywiście przy kawie.