|
Rosjanie obiecali nie przekraczać terytorialnej granicy Gruzji. Zobowiązali się do tego, tłumacząc obecność swoich wojsk w Osetii Płd., obroną rosyjskiej ludności, zamieszkującą zapalne tereny. Niestety od soboty konsekwentnie powiększali swój „pokojowy” kontyngent. W poniedziałek po południu ich siły wynosiły już ponad 10 000 żołnierzy oraz około 1500 czołgów i wozów opancerzonych. Mimo, iż konflikt bezpośrednio dotyczył osetyjskiej republiki, wojska rosyjskie wkroczyły również do drugiej zbuntowanej prowincji - Abchazji. Stamtąd ruszyła ofensywa, która zatrzymała się na 40 km od granicy. Tym samym zapewnienia dyplomacji rosyjskiej okazały się zwykłymi mrzonkami.
|